Cheverny
Cheverny leży 12 km na południowy wschód od Blois. Posiadłość należała do rodu Hurault, z którego pochodziło wielu królewskich urzędników. Jednym z nich był Raoul Hurault, pełniący funkcję przewodniczącego Izby Obrachunkowej i sekretarza Ludwika XII. To Raul kazał wnieść tam pierwszą, ufortyfikowaną siedzibę. Jego syn, Philippe, kanclerz Henryków III i IV uzyskał podniesienie posiadłości do rangi hrabstwa. Z Cheverny i rodziną Huraut łączy się tragiczna historia. W 1602 r. syn Philippe'a, Henri, był, zgodnie z rodzinna tradycją, dworzaninem króla Henryka IV. W związku z pełnioną funkcją zmuszony był przebywać częściej na dworze niż we własnym domu, gdzie przebywała jego młoda małżonka, Francoise. Pewnego wieczora król zażartował ze swojego młodego doradcy, przykładając mu do głowy dwa palce jako "rogi". Henri był wstrząśnięty do głębi, nic nie mówiąc wyszedł z komnaty i popędził do domu. Tam okazało się, że żart króla ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Henri zamordował więc najpierw zbyt uległego pazia, który odkrył przed panem swoje poczynania wyskakując przez okno sypialni Francoise. Później daje żonie wybór - albo wypije truciznę, albo zginie od mężowskiej szabli. Jak na porządnego katolika przystało, wcześniej każe wezwać księdza. Wieczorem tego samego dnia obowiązkowy dworzanin stawia się z powrotem u króla, jednak jego poczynania nie spotkały się z aprobatą - władca zabronił Henriemu opuszczać Cheverny na 3 lata (zemsta nie popłaca). Możliwe, że z powodu tego wydarzenia zdecydował się on na budowę nowego zamku. Za długo nie rozpaczał też nad zdradą, bo w dwa lata później ożenił się ponownie, z Marguerite Gaillard. Zamek powstał między 1604-1434 rokiem według projektu Jacquesa Boyera. Druga żona Huraulta wykazała się większą roztropnością i odpowiedzialnością, podobno sama nadzorowała budowę a później zajmowała się urządzaniem rezydencji. Co ciekawe, od czasów Marguerite Cheverny nie uległ żadnym przebudowom. Ewenementem jest także to, że posiadłość znajduje się od tylu wieków w rękach jednej rodziny. Obecni właściciele pochodzą w linii prostej od Henriego Huraulta, a wysokie koszty utrzymania zamku pokrywają z opłat za zwiedzanie, organizacji polowań (sfora psów myśliwskich), a także z prowadzenia gospodarstwa rolnego.
Zamek położony jest w rozległym parku. Jego biała fasada odbija się od ciemnej zieleni drzew. Bryła jest symetryczna, po obu stronach centralnej "wieży" wybudowano po dwa skrzydła różnej wysokości, z oddzielnymi dachami. Funkcję dekoracyjną pełnią gzymsy, nisze między oknami i delikatna ornamentyka okien i drzwi. Wszystko razem sprawia wrażenie lekkości, a nieprzeładowanie ozdobami świadczy o dobrym guście hrabiny de Cheverny. Wnętrze jest stylowo jednolite, meble (z wyjątkiem kilku XVIII-wiecznych), malowidła i tkaniny artystyczne datuje się na XVII w., portrety rodzinne na XVI i XVII w. Na parterze odwiedzimy najpierw jadalnię z panneaux opowiadającymi historię Don Kichota, namalowane przez Jeana Mosmera. Stamtąd przechodzi się na główną, reprezentacyjną klatkę schodowa, ozdobioną rzeźbami, prowadzącą na pierwsze piętro. Tam znajdują się prywatne apartamenty, udostępnione dla zwiedzających od 1985 r., oraz Sala Straży (zbrojownia) i Pokój Króla. Apartamenty obejmują wnętrza takie jak sypialnia, bawialnia i pokój dziecięcy. W Sali Straży na stropie namalowano kwiaty i arabeski, a paryski, XVII-wieczny gobelin przedstawia historię porwania pięknej Heleny. Ponadto w sali mieści się kolekcja zbroi i broni z XV i XVI w. Pokój Króla natomiast jest typową dla rezydencji magnackich komnatą. Tutaj jest on bardzo okazale urządzony. Strop pokryty jest kasetonami, na których namalowano historię Perseusza i Andromedy. Na ścianach dominują gobeliny paryskie przedstawiające sceny z historii Ullisesa. Na renesansowym kominku tłoczą się kariatydy, aniołki i motywy roślinne. Haftowany w kwiaty jedwab perski z 1550 r. pyszni się na królewskim łożu z baldachimem.
Zwiedzanie zamku trwa 45 min.